Historia

Syców i parafia sycowska od początku istnienia związane są z dziejami Śląska. Już w XIII wieku kroniki potwierdzają istnienie murowanych kościołów w Sycowie i okolicznych miejscowościach. W Ślizowie, wsi biskupiej, którą podarował biskupowi lubuskiemu prawdopodobnie książę Henryk I Brodaty, kościół datowano w 1260 roku. W Sycowie w dokumencie z datą 10 sierpnia 1287 roku występuje Jan (Johannes), rektor miejscowego kościoła, którego biskup Tomasz  wymienia wśród zwolenników księcia Henryka. Wymieniani w średniowieczu proboszczowie sycowscy to wspomniany Johannes (1287), Conrad (1295) oraz Johannes (1337 i 1351). Dodajmy, że najdawniejszy kościół w Sycowie był pod wezwaniem św. Michała Archanioła. Kościół p.w. świętych Piotra i Pawła został zbudowany ok. 1350 roku i następnie był rozbudowany w końcu XV wieku. W XVI wieku (1523 rok), znany jest w Sycowie  proboszcz  Thomas Weigmann, a oprócz kościoła św. Piotra i Pawła wymieniany jest jeszcze kościół św. Michała, który znajdował się między kościołem parafialnym a wieżą. Nazywany był „kościołem polskim”, bowiem odprawiały się tam nabożeństwa dla Polaków. Kościół św. Michała spłonął w pożarze w 1554 roku, ale w 1573 roku został odbudowany. W roku 1601 obiekt znajdował się we władaniu ewangelików i ta sytuacja utrzymywała się do 10 czerwca 1637 roku, gdy spłonął ponownie i później już nie został odbudowany.

Na Przedmieściu Polskim (Kaliskim), dziś rejon skrzyżowania ulicy Mickiewicza i Komorowskiej, istniał także pochodzący z XV wieku, kościół (kaplica) pod wezwaniem św. Mikołaja, zniszczony podczas wojny 30-letniej. Patronat nad kościołem znajdującym się obok istniejącego tam szpitala sprawowało miasto. Około 1520 roku istniała jeszcze w Sycowie kaplica p.w. św. Anny (lub św. Jana). Kaplica św. Anny pod patronatem miasta znajdowała się na Przedmieściu Obywatelskim przy placu Cierpliwości. Istniał też kościół (kaplica) pod wezwaniem „Naszej Ukochanej Pani” (NMP), po lewej stronie przy rozwidleniu dzisiejszej ul. Oleśnickiej i Kolejowej. Te trzy ostatnie kościoły (kaplice) – według informacji wizytatora kościelnego zawartych w sprawozdaniu z 12 kwietnia 1638 roku – zostały spalone podczas zdobywania miasta w 1634 roku. Sycowski kronikarz Józef Franzkowski nazywa je …kleinere Nebenkirchen, „małymi kościołami pobocznymi”.

Do XVI wieku do parafii sycowskiej należało miasto i zamek oraz wsie Koza Wielka, Działosza, Wielowieś, Ślizów i Stradomia Dolna. Dodajmy, że do archiprezbitariatu sycowskiego (dziś powiedzielibyśmy dekanatu) w całych jego dziejach należały parafie Syców, Bralin, Dziadowa Kłoda, Mąkoszyce – Marcinki, Międzybórz, Radzewice, Szczodrów, Trębaczów i Turkowy.

W Archiwum Archidiecezjalnym we Wrocławiu zachowały się protokoły z XVII- wiecznych wizytacji parafii sycowskiej, przygotowane do druku po II wojnie światowej przez biskupa Wincentego Urbana, kapłana i uczonego, niestrudzonego badacza, bardzo zasłużonego dla upowszechnienia dziejów Śląska. Protokoły opisują czasy wyniszczającej wojny 30-letniej i lata po jej zakończeniu. Według protokołu wizytator przybył do liczącej zaledwie 30 katolików parafii w Sycowie (Wartenberg) w 1638 roku. Patronem (opiekunem i protektorem) parafii był właściciel państwa sycowskiego, burgrabia Henryk Karol von Dohna. W kościele znajdowało się osiem ołtarzy, a główny ołtarz był sprofanowany. Proboszczem parafii był pochodzący z Prus Jakub Althoff. Zachęcono patrona, aby użył swego autorytetu, usunął trudności, bronił katolików i starał się popierać poprzez swój zapał prawowierną religię. Ksiądz Althoff otrzymał inwestyturę na probostwo sycowskie od biskupa Karola Ferdynanda Wazy. Duszpasterz wysunął cały szereg skarg przeciwko patronowi von Dohna oraz sycowskim i protestanckim mieszczanom. Proboszcz pragnął szczerze rozwoju religii katolickiej, lecz doznawał wielu przeszkód, najczęściej od władz świeckich.

Podczas wizytacji parafii sycowskiej w 1651 roku sytuacja w stosunku do stanu z 1638 roku (poprzednia wizytacja) jeszcze się pogorszyła. Zabudowania kościoła znajdowały się w złym stanie, a kościołowi groziło zawalenie. Dach kościoła oraz okna, zwłaszcza przy głównym ołtarzu, były uszkodzone do tego stopnia, że celebrans z trudnością mógł odprawiać Mszę Św. Duszpasterz zachowywał obrządek rzymski, a ceremonie wypełniał w języku polskim. W Sycowie było około 200 katolików. Parafia nie była w stanie przeprowadzić koniecznych remontów, ponieważ magistrat miasta zabrał wszelkie dobra należące do kościoła, a z 9 ołtarzy znajdujących się w kościele żaden nie był poświęcony.

Zupełnie inną sytuację zastał wizytator  w parafii w 1666 roku. Przybył on do Sycowa późnym wieczorem, około godziny ósmej i został  uroczyście przyjęty. Od bram miasta do plebani był prowadzony w towarzystwie uzbrojonych mieszczan. Na drugi dzień przeprowadzono wizytację kościoła. Wizytujący odnotował w sprawozdaniu, że w międzyczasie odremontowano kościół, obiekt był murowany, posiadał 9 ołtarzy. Dodał też uwagę, że główny ołtarz …przewyższał inne swoja pięknością. Było w nim tabernakulum i Najświętszy Sakrament. Kościół był obficie wyposażony w szaty i naczynia liturgiczne. W należytym stanie były organy, wnętrze kościoła wymalowano, a szczególnym pięknem wyróżniała się kazalnica. Niemal wszyscy urzędnicy miejscy byli katolikami. Autor sprawozdania pisze dalej, że w pobliskim Ślizowie odprawiano Mszę Św. co trzecią niedzielę, a w miejscowości Koza Mała (dziś jest to końcowy odcinek ul Szosa Kępińska) w kościele filialnym przejętym z rąk protestantów, nie odprawiano nabożeństw z powodu zniszczeń. Dodawał też, że do parafii sycowskiej należały kiedyś wsie Gronowice i Dalborowice, ale w końcu XVI wieku przeszły w ręce protestantów.

Wizytator odnotował w sprawozdaniu istnienie szpitala i cmentarza na Przedmieściu Polskim. W szpitalu przebywało od 8 do 9 staruszek. Proboszczem sycowskim w latach 1662-1669 był 36-letni ksiądz Bartłomiej Godfryd Tichy, Ślązak z Olesna, mający za sobą 12 lat kapłaństwa. Dzieci chrzcił po łacinie, niekiedy pozwalał szlachcie zanosić dzieci do chrztu do predykantów protestanckich. Do parafii sycowskiej należały wtedy kościoły w Ślizowie, Kozie oraz Stradomi.

W 1677 roku miała miejsce następna wizytacja archiprezbiteriatu sycowskiego i parafii sycowskiej. Proboszczem był ksiądz Jan Ferdynand Besttius, władający językiem polskim i niemieckim. Parafianie tutejsi byli Niemcami i Polakami. Przeważająca część ludności zamieszkałej w parafii była katolicka i gorliwie uczęszczała na nabożeństwa. Do spowiedzi wielkanocnej przystąpiło ok. 1000 osób. Proboszcz miał do pomocy dwóch kapelanów, Niemca i Polaka. W kościołach filialnych w Ślizowie i Kozie Małej polski kapelan odprawiał msze i głosił kazania.

W dniu 16 maja 1733 roku nastąpiło oddanie do użytku pomnika św. Jana Nepomucena. Imieniem Świętego nazwano przy tej okazji plac (Johannes Platz) obok kościoła katolickiego, na którym znajdował się wtedy wspomniany pomnik. W uroczystości odsłonięcia monumentu wzięli  udział wszyscy mieszkańcy miasta oraz wojsko z miejscowego garnizonu. Zamieszczony na postumencie napis głosi, że pomnik postawili mieszkańcy Sycowa, jako wotum ku czci św. Jana Nepomucena. W 1813 roku kościół parafialny spalił się kolejny raz. Po tej klęsce przystąpiono natychmiast do jego odbudowy, lecz obiekt nie został odbudowany całkowicie. Poświęcenia częściowo odbudowanego kościoła dokonał 16 października 1818 roku biskup Emanuel Zimowski. Pieniądze na pokrycie kosztów budowy uzyskano ze sprzedaży metalowych trumien znajdujących się w kościele, które nabyła prywatna firma. O odbudowie wieży nie pomyślano z powodu braku pieniędzy. Z dzwonów pozostała tylko sygnaturka z 1732 roku. W 1827 roku sprowadzono dwa dzwony i zawieszono je na prowizorycznej, drewnianej dzwonnicy, a w 1831 roku przystąpiono do budowy wieży, zakupu nowych dzwonów i organów.

W dniu 26 kwietnia 1905 roku, w 92 lata od niszczącego pożaru, proboszcz E. Hahn przystąpił do odbudowy i rozbudowy katolickiej świątyni, według planów Adolfa Köhlera  z Oleśnicy. W roku 1905 obiekt otrzymał nową więźbę dachową. Powiększono kościół od strony zachodniej, przeprowadzono renowację ołtarzy i ambony. W 1907 roku zbudowano  w kościele organy, zaś w oknach świątyni założono nowe witraże. Okna w nawie głównej wyposażono w witraże ufundowane przez księcia Gustawa Birona oraz innych znakomitych mieszkańców miasta, m.in. notariusza Jana Wieczorka i księdza P. Dilla. Witraże wykonała firma „Schneiders & Schmolz” z Kolonii. W sierpniu 1909 roku rozpoczęto budowę (odbudowę) wieży. W dniu 24 września 1910 roku założono na niej krzyż, a 27 listopada tego samego roku zakończono całość prac. Wieża po odbudowie ma 56,2 m wysokości i umożliwia podziwianie panoramy Sycowa i okolic. Na placu przed kościołem założono piękne kwietniki. Po I wojnie światowej dla upamiętnienia katolików, mieszkańców Sycowa, ofiar wojny z inicjatywy księdza Hahna wybudowano Drogę Krzyżową przy drodze prowadzącej z Sycowa do Św. Marka. Oddanie pierwszych stacji Drogi  miało miejsce w dniu 29 kwietnia 1923 roku. Miejscowa gazeta Gross Wartenberger Stadt- und Kreisbote pisała, że kolejne stacje będą oddawane w ciągu roku.

Do parafii sycowskiej należał od samego początku kościółek pod wezwaniem św. Marka. Pierwszy, należy przypuszczać drewniany kościół, został wybudowany na lesistym wzgórzu cztery kilometry za miastem w kierunku na Biskupice. Kościół wybudowano jako wykonanie ślubu złożonego w XIV wieku, w czasach, gdy miasto było trawione „morowym powietrzem” w podzięce za ocalenie. Msze święte odprawiano w nim raz w roku. Zachowany do dziś, piękny i zabytkowy kościół w Świętym Marku, obok którego znajduje się cmentarz, jest wykonany z drewna i pochodzi z 1622 roku, a dzwon na wieżyczce z 1599. Każdego roku w dniu Patrona (25 kwietnia) wyrusza z Sycowa do Św. Marka piesza pielgrzymka. Najstarszym przedmiotem znajdującym się w kościele jest wspomniana sygnaturka z datą (rok 1599) oraz figura Matki Boskiej z Dzieciątkiem z XVI wieku. W XIX wieku kościół popadł w ruinę (w 1835 roku odprawianie nabożeństw stało się niemożliwe) i konieczny był gruntowny remont. W 1848 roku wymieniono w całości dach z gontów. Ten gruntowny remont został przeprowadzony w ciągu 13 lat przez księdza Ignacego Kupca, zasłużonego proboszcza sycowskiego w latach 1845-1876. Na placu przykościelnym znajduje się cmentarz, na którym do dziś zachowało się kilka zabytkowych nagrobków. Pochowano na nim wielu zasłużonych Sycowian, wśród nich księdza Ignacego Kupca, księdza Bedę Hahna, innych księży katolickich oraz sycowskiego kronikarza Józefa Franzkowskiego z żoną.

W XIX wieku w Sycowie spotykamy wielu zasłużonych dla parafii proboszczów oraz dobrych duszpasterzy. Posługę kapłańską w omawianym okresie pełnili tutaj księża:

– Jan Ignacy Libor ur. 20 grudnia 1754 roku w Krzyżanowicach k. Raciborza w latach 1786-1804,

– Józef Tschauner ur. 16 marca 1769 roku w Głogówku w latach 1804-1812,

– Andrzej Juraszek urodzony w 1781 r. w Lubeczku k. Lublińca, który zasłynął jako znakomity kaznodzieja i budowniczy w latach 1813-1844,

– Ignacy Kupiec ur. 21 października 1815 roku w Czernicy koło Krakowa w latach 1845-1876.

Do roku 1819 pracował tutaj jako wikariusz ksiądz Ignacy Hanke, urodzony w 1787 roku niedaleko Wrocławia. Od 1819 roku ksiądz Hanke objął urząd proboszcza w Kobylej Górze, gdzie pracował, zmarł i został pochowany w 1865 roku. W 1886 roku nominację na proboszcza otrzymał od biskupa Paul Dilla (Paweł Dyla) ur. 9 lipca 1843 r. w Opolu, wikary w Sycowie od 1867 roku razem z Augustynem Krakowskim, także urodzonym w Opolu. Ksiądz Dilla zasłynął jako znakomity kaznodzieja. Jemu też przypadł obowiązek realizowania postanowień testamentu księdza Ignacego Kupca, tj. wybudowanie w Sycowie sierocińca i domu dla starców. Ksiądz Dilla umarł nagle w dniu 13 czerwca 1899 roku i został pochowany  na cmentarzu w Św. Marku. Po jego śmierci parafią administrował ksiądz Karol Namyslo, a po nim ksiądz Karol Kuberczyk. Bardzo zasłużonym dla Sycowa był ksiądz Beda Ernest Edgar Hahn urodzony 3 stycznia 1869 roku w Opolu, który proboszczem w Sycowie został w 1899 roku i pełnił tę funkcję do 1929 roku. Zmarł w 1933 roku i pochowany został na cmentarzu przy kościele w Świętym Marku, a piękny drewniany, stylizowany na góralską modłę nagrobek na jego mogile zachował się do dziś.

Należy także dodać, że wielu księży katolickich prowadziło działalność na rzecz wspólnoty parafialnej i całego środowiska sycowskiego. Jednym z nich był ksiądz Ignacy Kupiec, Polak z pochodzenia, wieloletni proboszcz parafii katolickiej w Sycowie. Urodził się 21 października 1815 roku w Czernicy  niedaleko Krakowa. Matką księdza była Teresa z domu Dębińska, a ojcem Jakub Kupiec, budowniczy. Jeszcze jako dziecko przeprowadził się do Mnichowic, gdzie rodzice otrzymali w spadku majątek. We Wrocławiu ukończył gimnazjum św. Macieja i seminarium duchowne. Święcenia kapłańskie otrzymał w dniu 25 listopada 1838 roku. W roku 1839 został kapłanem w Namysłowie, a w 1842 w Kowalowicach koło Namysłowa. W latach 1846-1876 był proboszczem w Sycowie. Doprowadził też do utworzenia parafii w Dziadowej Kłodzie. Wybudował tam kościół parafialny i szkołę katolicką. Ksiądz Kupiec dbał o ożywienie życia religijnego. Założył lub odnowił w parafii wiele bractw, m.in. bractwo wstrzemięźliwości, bractwo różańcowe oraz towarzystwa św. Michała, św. Boromeuszka i św. Wincentego. Dbał o obiekty sakralne i budował nowe kościoły. Dzięki jego staraniom w świątyni sycowskiej w miejsce posadzki z cegły zostały wyłożone płyty marmurowe, a ściany ozdobione stacjami Drogi Krzyżowej. W Św. Marku został powiększony cmentarz przykościelny. Odnowił kościoły w Kozie Wielkiej i Marcinkach. Wybudował nowy, murowany kościół w Ślizowie po tym, gdy kościół drewniany wskutek starości nie nadawał się do dalszego użytkowania. Doprowadził do wybudowania szkół katolickich w Marcinkach, Mąkoszycach, Mnichowicach, Działoszy i Komorowie. Po długiej chorobie zmarł 24 kwietnia 1876 roku i został pochowany na cmentarzu w Św. Marku. W ostatniej drodze na cmentarz towarzyszyli zmarłemu przedstawiciele władz państwowych, 25 księży katolickich czasem z odległych parafii, przedstawiciele „książęcego patronatu”, duchowni ewangeliccy, delegacje władz, nauczyciele i uczniowie z podległych jego inspektoratowi szkół katolickich i protestanckich oraz tysiące wiernych obu narodowości. Kamienny, skromny  grób księdza na wprost głównego wejścia do kościoła zachował się do dziś. Pozostawił po sobie opinię kapłana bardzo pracowitego i ofiarnego, który zdobył uznanie u Polaków i u Niemców. Wykonanie swojego testamentu powierzył księdzu Aleksandrowi Zjadaczowi, proboszczowi z Trębaczowa, który wystawił pomnik na jego grobie. Na belce krzyża umieszczono cytat z Biblii: Bądźcie czujni, trwajcie mocno w wierze (z Listu św. Pawła do Koryntian). Tymi słowami miał zakończyć w Wielkanoc 1876 roku swoje ostatnie kazanie zmarły ksiądz. W swoim testamencie pokaźną sumę pieniędzy przekazał na potrzeby parafii sycowskiej, na założenie fundacji i wybudowanie szpitala parafialnego oraz domu starców. Po kilkunastu latach od śmierci kapłana, w dniu 28 września 1894 roku jego testament został wykonany, gdy poświęcono dom w którym zaangażowano trzy siostry Boromeuszki z Trzebnicy. Przy domu założono ochronkę, w której mogło przebywać 60 dzieci katolickich. W domu starców przeciętnie przebywało 18 osób. Siostry Boromeuszki prowadziły działalność opiekuńczą w swoim domu jeszcze po II wojnie światowej. Dziś w tym miejscu podobną, pożyteczną działalność prowadzą  Siostry Urszulanki SJK.

Dla potrzeb polskich katolików w Sycowie i okolicach wznawiano przez dziesiątki lat pisane po polsku modlitewniki i książeczki, m.in. Nabożeństwa żałobne, zawierające pieśni pogrzebowe i modlitwy za dusze zmarłych wiernych. Jedno z ostatnich, XIX-wiecznych wydań, zostało przygotowane przez nauczyciela Ignacego Perlitiusa i wydrukowane w Sycowie.  Zamieszczone tam teksty pieśni i modlitw odznaczają się piękną literacką polszczyzną.

W XX wieku, w latach międzywojennych, po wyniszczającej wojnie światowej oraz w okresie dyktatury w Niemczech, gwałtownie pogorszyła się sytuacja ludności polskojęzycznej w Sycowie i okolicach. W 1931 roku Dziennik Berliński pisał o ciężkim położeniu Polaków w powiatach sycowskim i namysłowskim, którzy w okresie kryzysu byli zupełnie osamotnieni. Likwidowano wszelkie praktyki religijne w języku polskim. W tym samym dzienniku w 1931 roku skarżył się Polak z powiatu sycowskiego, że nie ma dziś …w moich stronach rodzinnych nabożeństw polskich, nie ma prawie w ogóle kazań i rekolekcji w j. polskim. Rzadko spotyka się księży, którzy spowiadają po polsku.

Parafia sycowska przed II wojną światową, po odejściu księdza Hahna, była zarządzana przez proboszcza Johannesa Breitkopfa (1929-1932), a od 28 kwietnia 1932 roku przez księdza Franza Schölzela i obejmowała poza miastem także Ślizów, Komorów, Wielowieś, Działoszę, Kozę, Wioskę i Nowy Dwór. Urząd administratora w parafii sycowskiej  na kilka miesięcy przejął po przedwcześnie zmarłym dotychczasowym proboszczu, którym był ksiądz Franz Schölzel (zmarł na zapalenie płuc 4 marca 1942 roku) ksiądz Czichon (Cichoń), a potem, już jako proboszcz objął parafię ksiądz Kurt Nowak. Urodził się on 5 stycznia 1908 roku w miejscowości Zdzieszowice (Deschowitz) na Górnym Śląsku. Święcenia kapłańskie otrzymał we Wrocławiu 28 stycznia 1934 roku i następnie pracował jako kapłan w Strzegomiu w latach 1934-1937, w Oleśnicy jako kapłan i nauczyciel religii w latach 1937-1942. Wprowadzenia księdza Nowaka na urząd sycowskiego proboszcza dokonał dziekan Anton Kopka w dniu 28 maja 1943 roku. Jak piszą byli parafianie księdza Nowaka, bardzo szybko nawiązała się zażyła współpraca pomiędzy nowym duszpasterzem i nimi. Ksiądz Nowak nigdy nie zawiódł ludzi. Przebywał u nich podczas domowych odwiedzin w czasie kolędy. Pomimo trudności związanych z wojną i brakami materialnymi, z jego inicjatywy został obsadzony roślinnością i wybrukowany plac przykościelny.

W archiwum sycowskiej parafii katolickiej znajdują się niezwykle ciekawego dokumenty dotyczące życia religijnego w trudnym okresie II wojny światowej. Chodzi zaś o sprawę udzielania sakramentu chrztu dzieciom polskim z sąsiednich powiatów. Podczas II wojny światowej Polacy zamieszkali na pograniczu polsko-niemieckim (powiat kępiński) mieli ograniczone możliwości wypełniania praktyk  religijnych w miejscu swego zamieszkania. Do tej sytuacji doprowadziły restrykcyjne zarządzenia władz niemieckich, w wyniku których zamknięto dla Polaków świątynie katolickie w miejscu ich zamieszkania. Najbliższe kościoły, do których pozwolono uczęszczać Polakom znajdowały się najczęściej w odległości kilkunastu kilometrów. Dla przykładu dla mieszkańców Kobylej Góry, którym zabroniono wstępu do ich kościoła, dostępny był kościół w pobliskim Parzynowie. Gdy jednak wywieziono tamtejszego księdza do obozu koncentracyjnego, zamknięto i tę świątynię, a władze niemieckie zezwalały wypełniać praktyki religijne mieszkańcom Kobylej Góry i okolic w oddalonym o 20 km Mikstacie. W tej sytuacji Polacy szukali kościoła i kapłanów katolickich bliżej miejsca zamieszkania i znaleźli ich w Sycowie. Pochodzący z Kobylej Góry ksiądz Edward Nawrot w swojej pracy magisterskiej, będącej monografią parafii w rodzinnej miejscowości pisze, że w Sycowie Polacy …chrzcili swoje dzieci, a także przystępowali do spowiedzi i Komunii Św. Choć kapłanowi sycowskiemu nie było wolno przyjmować Polaków do sakramentu pojednania, ten nie chcąc odmawiać im posługi duszpasterskiej, na podstawie specjalnego rozporządzenia Stolicy Apostolskiej urządzał dla nich spowiedź powszechną. Świadczenie posług religijnych dla Polaków przez kapłanów sycowskich było przez władze niemieckie surowo zakazane i groziło ciężkimi konsekwencjami. Prawdopodobnie z obawy o własne bezpieczeństwo, kapłani dokonujący chrztu dzieci polskich nie zapisywali tego w oficjalnej Księdze Chrztów parafii. Dla chrzczonych w ukryciu dzieci polskich sporządzono i zaprowadzono specjalne zeszyty (bruliony), do których kapłani wpisywali wszystkie konieczne dane dzieci, rodziców oraz chrzestnych. Ciekawy obraz daje porównanie liczby ochrzczonych dzieci niemieckich zapisanych w niemieckiej Księdze Chrztów w l. 1933-1944 oraz dzieci polskich ochrzczony w konspiracji. Do dziś zachowały się dwa zeszyty (konspiracyjne), w tym jeden z tytułem Taufbuch – 1943. Zapisów dokonywano w języku niemieckim. Na ich podstawie, po wojnie w latach 60-tych, ówczesny proboszcz sycowski ksiądz Kazimierz Świdkiewicz dokonał wpisu ochrzczonych w sycowskim kościele dzieci polskich do urzędowej księgi chrztów i dziś w archiwum parafii znajdują się dwie księgi chrztów dla dzieci polskich ochrzczonych tu w latach wojny.

Pierwsza z nich to wspomniane dwa bruliony z zapisami tymczasowymi w języku niemieckim oraz druga, oficjalna, odtworzona w oparciu o dane zawarte w brulionach. Nazwiska księży, którzy chrzcili dzieci podane są tylko w pięciu przypadkach, na samym początku pierwszego zeszytu. Można przypuszczać, że kapłani dokonujący obrzędu zaniechali wpisywania swego nazwiska ze względu na osobiste bezpieczeństwo.

Tabela. Liczba dzieci ochrzczonych w Sycowie w latach 1939-1945.

Rok Ochrzczone dzieci niemieckie Ochrzczone dzieci polskie
1939 105 *
1940 79 *
1941 91 3
1942 77 49
1943 69 73
1944 97 56
1945 * 2

Na podstawie niemieckiej księgi chrztów można ustalić nazwiska księży, którzy chrzcili dzieci i wykonywali posługę w parafii sycowskiej oraz księży, którzy przebywali tu okazjonalnie i również pomagali w pracy duszpasterskiej.

Tabela. Liczba dzieci polskich ochrzczonych w parafii św. Piotra i Pawła w Sycowie.

Miejscowość Nazwa niemiecka 1941 1942 1943 1944 1945 Razem
Bałdowice Baltenheim 2 1 2 5
Bralin Bralin 1 1
Brzezie Taubenfelde Brzese 1 1 2
Ignaców Irmenfeld 5 1 3 9
Koza Wielka Gross Kosel 1 1 1 3
Kobyla Góra Heideberg 1 5 11 12 1 30
Ligota Breckenfeld 3 13 1 17
Marcinki Marzdorf 3 1 1 5
Mąkoszyce Mangschütz 11 12 6 1 30
Mostki Heidebruck 2 5 3 10
Myślniew Jägerfeld 3 3
Nosale Nesselrode 1 1 2
Parzynów Streuhofen 2 5 3 10
Perzów Oersitz 1 1
Pisarzowice Schreibersdorf 1 6 4 3 14
Rybin Rippin 1 1
Słupia Schlaupe 1 2 2 2 7
Tabor Wielki Gr. Fridrichsburg 1 2 1 4
Weronikopole Breintental 3 5 9 17
Inne 1 5 5 11
Ogółem 3 49 73 55 2 182

Przypomnijmy, że do wiosny 1942 roku proboszczem był ksiądz Franz Schölzel, a oprócz niego chrzcili księża: Czichon (Cichoń), Punde i okazjonalnie Holzbrecher z Wrocławia. W 1942 roku, po nagłej śmierci dotychczasowego proboszcza nastąpiła zmiana na tym stanowisku i wtedy przez jakiś czas administrował parafią ksiądz Czichon, a następnie urząd proboszcza, już na stałe, objął ksiądz Kurt Nowak, który miał wielkie zasługi w chrześcijańskim dziele posługi religijnej dla dzieci polskich  z pobliskich miejscowości z dzisiejszych powiatów kępińskiego i ostrzeszowskiego. Do 1945 roku obok proboszcza chrzcili dzieci wspomniany już ks. Czichon, ojciec Darmas, znający j. polski ksiądz Wientzek (Więcek) urodzony na Górnym Śląsku, ksiądz Dittrich oraz okazjonalnie franciszkanie ojciec Gregor i ojciec Eleazar.

W końcu 1945 roku wojna zbliżyła się do Sycowa. Podczas świąt Bożego Narodzenia w 1945 roku ksiądz Nowak zorganizował uroczystość I Komunii Świętej dla 12 dzieci niemieckich. Uroczystość była bardzo skromna, dzieci dostały jako pamiątki, obrazki przedstawiające Ostatnią Wieczerzę. Nie było wspólnego zdjęcia oraz przyjęcia. W dniu 23 stycznia 1945 roku przyszedł dzień wielkiego przełomu w życiu parafii, związany z najazdem rosyjskim. Proboszcz  Kurt Nowak i wikary Franz Wienzek (Więcek) pozostali w Sycowie wierni obowiązkom wobec parafii. Chronili kościół przed splądrowaniem i wspomagali parafian. Na początku marca wrócili oni pieszo z Trzebnicy (wcześniej internowani tam przez Rosjan), podjęli także natychmiast pracę duszpasterską wśród Niemców i Polaków, jako że obaj znali oprócz niemieckiego, także język polski. Przez cały okres do chwili wywiezienia, duchowni byli przez nowe władze wielokrotnie aresztowani i zatrzymywani. Dom parafialny został kompletnie splądrowany, a kancelaria parafialna była przeszukiwana „do ostatniego kąta”. W końcu zostali zmuszeni do oddania kluczy polskiemu proboszczowi z Mąkoszyc, a ciężko pognębieni  niemieccy wierni w ciągu jednego dnia zostali usunięci. Księża Nowak  i Więcek zostali wywiezieni z Sycowa razem z ostatnim transportem w dniu 23 października 1946 roku, mimo zgłaszanej gotowości pozostania w Sycowie i dalszego służenia parafianom. Tuż przed odjazdem, na dworcu kolejowym w Sycowie, polska milicja otoczyła ludzi i oświadczyła, że podobno zniszczono szaty kościelne i kielichy. Przeprowadzono rewizję, a obserwująca tę scenę kobieta napisała we wspomnieniach, że był to …wstrząsający widok, gdy osobista własność kapłana leżała na peronie. Po wywiezieniu z Sycowa ksiądz Nowak w 1947 roku pracował w Bargteheide (Schlezwig- Holstein), a w latach 1953-54 był kapłanem w szpitalu w Twistringen niedaleko Bremy. W 1954 roku został proboszczem w Geesthacht, gdzie pracował do 1971 roku. Ksiądz Więcek pracował w Pumpe pow. Spremberg. Dawny proboszcz sycowski, ksiądz Nowak zmarł po długiej i ciężkiej chorobie w dniu 7 października 1991 roku, jako proboszcz w parafii  w Urnau (Schwarzwald).

W sierpniu 1945 roku przyjechał ze Wschodu pierwszy polski proboszcz, ksiądz Stanisław Kamiński, który zamieszkał początkowo w prywatnym mieszkaniu, a następnie przeprowadził się do sierocińca u Sióstr Boromeuszek i tam prowadził kancelarię parafii. Ksiądz Stanisław Kamiński urodził się w 1911 roku koło Limanowej w diecezji krakowskiej. W Sycowie został wikariuszem pełniącym obowiązki proboszcza. Z parafii sycowskiej przeszedł w 1951 roku do pracy w Przemkowie. Proboszczowi Kamińskiemu pomagał jako wikariusz ksiądz Aleksander Zienkiewicz. Ksiądz Zienkiewicz pełnił także funkcję prefekta w szkole powszechnej w Sycowie. Z Sycowa odszedł do pracy w Seminarium Duchownym we Wrocławiu. Po wojnie parafię sycowska włączono początkowo do dekanatu oleśnickiego, jednak już 15 stycznia 1958 roku utworzono dekanat sycowski, najpierw z siedzibą w Twardogórze. Autochtoni w 1945 roku stanowili 10% ogółu wiernych parafii. Polski proboszcz powołał w październiku 1945 roku Radę Parafialną, którą sam kierował, a weszli do niej Leon Pietruszak – burmistrz oraz panowie Walczak, Mrowiński i Lipiński.

Władze komunistyczne w pierwszym okresie po zakończeniu wojny prowadziły, względnie tolerancyjną politykę wobec Kościoła. Z upływem lat, po umocnieniu struktur władzy, a w Sycowie nawet wcześniej, bo już od 1946 roku, zaczęto stosować szykany wobec Kościoła i wiernych. Kronikarz parafii sycowskiej wspomina, że w 1946 roku  inspektor szkolny dążył do likwidacji sierocińca prowadzonego przez Kościół i chciał go zabrać na cele szkolne. Tuż po wojnie w życie parafii sycowskiej czynnie włączyli się niektórzy miejscowi nauczyciele. W piśmie Posłaniec Serca Jezusowego nr 12 z 1947 roku znalazł się artykuł nauczycielki p. Kazimiery Petri – prezeski Apostolstwa Modlitwy w Sycowie pt. Na Dolnym Śląsku życie religijne rozwija się i pogłębia. Można domniemywać, że przypuszczone w początku lat 50-tych niezwykle ostre ataki aparatu partyjnego na ówczesnego dyrektora liceum w Sycowie Mieczysława Petri, miały związek z działalnością jego małżonki, która również uczyła w Liceum. W II tomie Kroniki parafialnej znalazł się maszynopis opracowania pt. 20-lecie Kościoła Katolickiego na Śląsku 1945-1965. Podkreślono w nim doniosłą rolę Kościoła i księży w integracji ludności napływowej oraz stwierdzono, że „ludność autochtoniczna trzyma się na uboczu”. W tym samym dokumencie odnotowano zarządzenie władz z 9 marca 1953 roku (dzień pogrzebu J. Stalina), zobowiązujące księży proboszczów do dzwonienia przez 5 minut dzwonami kościelnymi w związku ze śmiercią dyktatora. Miesiąc później w dniu 16 kwietnia  1953 roku wymuszono na duchowieństwie złożenie ślubowania na „wierność PRL i jej rządowi”. Następcą proboszcza Kamińskiego w parafii sycowskiej został w lipcu 1951 roku ksiądz Edmund Jagła ur. w 1913 roku w miejscowości Omolas w diecezji krakowskiej.  Z Sycowa odszedł w 1957 roku do parafii Karłowice k. Brzegu.

Po krótkiej „odwilży październikowej” władze ponownie zaostrzyły kurs wobec Kościoła. Konflikt dotyczył nauczania religii, którą władze po kilku latach zgody na nauczanie, postanowiły znowu usunąć ze szkół. W tym równie trudnym okresie, już trzecim po wojnie proboszczem został w 1957 roku ksiądz Kazimierz Świdkiewicz, ur. w 1909 roku na Kresach. Proboszcz Świdkiewicz utworzył 4 punkty katechetyczne w mieszkaniach prywatnych w Działoszy, Komorowie, Ślizowie i Wiosce oraz odnowił w parafii trzy kościoły, zakupił trzy dzwony na wieżę, kilka kompletów ornatów i inne sprzęty. Zmarł po długiej chorobie w 1974 roku i został pochowany w Sycowie. Kondukt pogrzebowy prowadził biskup wrocławski  Wincenty Urban. Po księdzu Świdkiewiczu urząd proboszcza objął, również bardzo zasłużony dla parafii, ksiądz Jan Gorczyca, ur. w 1932 roku w Wołczkowie. Imieniem Księdza z inicjatywy wiernych nazwana została  ulica w centrum miasta.

W latach 1960/61 i 1961/62 miały miejsce protesty rodziców żądających od władz szkolnych zapewnienia nauki religii w szkole. Wysłano pismo do miejscowego Inspektora Oświaty i do Ministerstwa Oświaty w Warszawie. Protesty pochodziły ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Sycowie, którą (o ironio), uznano za szkołę o „świeckim charakterze nauczania”. W 1962 roku Wydział Oświaty w Sycowie dwa razy ukarał proboszcza za prowadzenie nauki religii bez zezwolenia w pomieszczeniach zajmowanych przez Siostry Urszulanki. Pierwszy raz grzywna w wysokości 300 złotych została nałożona w dniu 12 lutego 1962 roku, i druga w wysokości 500 złotych w dniu 7 maja 1962 roku. Gdy żądana kwota nie została zapłacona, ściągnięto ją w drodze egzekucji. Z plebani zabrano najlepszą szafę, którą następnie miejscowe władze sprzedały na licytacji. Proboszcza karano też za odmowę zgody na przeprowadzenie wizytacji punktu katechetycznego w Ślizowie oraz za odmowę złożenia sprawozdania z działalności punktów katechetycznych.

Starsi mieszkańcy Sycowa jeszcze do dziś wspominają gorszące incydenty i spory prowokowane przez władze, do których dochodziło w związku z działalnością kapelana w kaplicy miejscowego szpitala.  Zaczęło się od tego, że 10 maja 1962 roku dyrektor szpitala na polecenie przewodniczącego PRN zabronił kapelanowi odprawiania nabożeństwa dla chorych przebywających w szpitalu. Gdy ksiądz nie zastosował się do polecenia został w październiku 1962 roku zwolniony z funkcji. Nabożeństwa odprawiano jednak dalej i dopiero w nocy z 18 na 19 października 1963 roku wymontowano ołtarz z kaplicy szpitalnej i przewieziono go pod kościół parafialny. Niedługo potem 6 pracowników POM w Sycowie bez porozumienia z proboszczem załadowało ołtarz na samochód i przewiozło go do kościoła polsko-katolickiego we Wrocławiu. Interwencje biskupa u władz wojewódzkich i w ministerstwie domagającego się zwrotu mienia kościelnego nie przyniosły zmiany decyzji.

W połowie lat 60-tych, a więc w okresie Milenium doszło do niezwykłego zaognienia konfliktu z Kościołem. Władze stosowały zakamuflowane groźby wobec osób wierzących i praktykujących. Proboszcz sycowski pisze w Kronice pod datą 31 stycznia 1964 roku o przebiegu wizyty duszpasterskiej (kolęda) w mieście i na wsi. Gorzej było w mieście a szczególnie w centrum miasta, tj. ulice Mickiewicza, Wojska Polskiego, Armii Czerwonej, Bieruta, Plac Wolności. Na tych ulicach ilość rodzin, które odmówiły przyjęcia księdza sięgała 40%. Drogą rozpytywania się stwierdzono, że przyczyną nieprzyjmowania księdza przez te rodziny były względy – obawy utraty pracy. W zapisie z 1966 roku (rok obchodów Milenium) czytamy już o tym, że podczas kolędy w centrum Sycowa wiele rodzin nie przyjmowało księży w domach (ulice: Mickiewicza, Wojska Polskiego, Armii Czerwonej, Plac Wolności, Dzierżyńskiego). Ilość rodzin nie przyjmujących księży dochodziła w niektórych blokach do 80%). W końcu kwietnia 1964 zapisano w kronice smutną notatkę dotyczącą odpustu w kościele w Św. Marku: Pierwszy raz od czasu zakończenia wojny nie odbyła się procesja z Kościoła Parafialnego do św. Marka z braku pozwolenia (odmówiły władze cywilne). Szczególne szykany stosowano w przypadku uroczystości organizowanych poza obiektami kościelnym, a więc np. podczas święta Bożego Ciała. Pod datą 28 maja 1964 roku pisze ksiądz proboszcz, że w Boże Ciało procesja odbyła się tylko w Rynku. Udział wiernych był liczny, ale mało było dzieci, bowiem w tym dniu w szkołach były organizowane dla dzieci wycieczki. Dwa lata później, w święto Bożego Ciała  w dniu 9 VI 1966 roku w procesji brało udział niewiele dzieci starszych i młodzieży, bowiem w szkołach urządzano dla nich zajęcia.

W dniu 25 lutego1965 roku odbyła się  rozprawa w Sądzie Powiatowym w Oleśnicy z powództwa proboszcza sycowskiego o „naruszenie spokojnego posiadania”, gdyż wcześniej Prezydium MRN w Sycowie, bez zgody proboszcza wyrąbało w ogrodzie przy plebani kilka drzew oraz wykuło w zabytkowym murze trzy okna. Sąd w Oleśnicy stanął po stronie urzędu miejskiego. Rozprawa rewizyjna w Sądzie Wojewódzkim we Wrocławiu przeciwko wyrokowi Sądu w Oleśnicy odbyła się 15 października 1965 roku. Sąd wrocławski oddalił odwołanie od wyroku Sądu w Oleśnicy i tym samym zatwierdził poprzednie postanowienie. W dniu 3 sierpnia 1965 miała miejsce rewizja na plebani, przeprowadzona przez 4 milicjantów (2 z Wrocławia i 2 miejscowych). Przeszukano wszystkie pomieszczenia od piwnicy po strych. Szykany władz polegały na nieustannym nękaniu kościoła karami. W dokumentach parafii (dane pochodzą ze sprawozdania z dnia 3 marca 1967 roku przesłanego do Sekretariatu Episkopatu w Warszawie i dotyczą okresu 1959-1966) zachował się rejestr tych kar nałożonych na proboszcza i kościół za opieranie się rozporządzeniom władzy:

– mandaty w latach 1962-65: 7 mandatów na kwotę 4 500 zł,

– podatki, czynsze za lata 1959-1966: suma 174 496 zł,

– podatki dochodowe od kościoła (osoba prawna) i podatek dochodowy od proboszcza:  kościół – 1963-64 (suma 23 186 zł)  i proboszcz – 40 956 zł,

– kolegia karno-administracyjne: 1960 r. – 500 zł i 1963 r. – 1 000 zł,

– egzekucja – ruchomości zajęte przez komornika: bufet stołowy i szafa oszklona, motocykl, szafa, kredens stołowy, szafa na książki (2 szt.), szafa na segmenty, szafa oszklona, szafa – bufet.

Preteksty do nakładania kar były różne i dotyczyły m.in. odmowy zlikwidowania punktu katechetycznego u Sióstr Urszulanek, urządzenia procesji Bożego Ciała, niezapłacenia czynszu. Dodajmy w tym miejscu, że niektóre sumy (np. kwota 174 496 złotych z tytułu podatków i czynszów) były ogromne i równały się kosztowi budowy okazałego domu jednorodzinnego, a średnie wynagrodzenie miesięczne sięgało wtedy ok. 1000 złotych. Z tych powodów wyznaczonych kar i podatków proboszcz nie zapłacił.

W marcu 1992 roku nastąpiła w Polsce reforma terytorialna w Kościele katolickim. Parafia sycowska, podobnie jak kilka sąsiednich, od wieków związana z biskupstwem we Wrocławiu została włączona do nowej, utworzonej wtedy diecezji kaliskiej. Kilka lat później po reformie administracyjnej państwa, gmina Syców znalazła się ponownie w granicach administracyjnych Dolnego Śląska.

Po 1989 roku zmieniły się warunki ustrojowe w Polsce i możliwa stała się pełna realizacja zadań spoczywających na parafii. Z inicjatywy przybywających z pomocą materialną z Malsch do Sycowa osób, powołane zostało przy parafii katolickiej w naszym mieście Stowarzyszenie Rodziny Kolpinga. Ta owocna współpraca rozwija się nadal i dziś parafia  otrzymuje systematyczną pomoc organizacyjną i materialną od Przyjaciół z Malsch. W Sycowie osobą najmocniej zaangażowaną w organizowanie spotkań był śp. Alfons Pietzonka. W 2005 roku Rodzina Kolpinga podjęła się remontu iglicy wieży kościelnej uszkodzonej podczas huraganu, który przeszedł nad miastem w dniu 30 maja 2005 roku. Zainstalowano również sterowany satelitarnie zegar oraz mechanizm uruchamiający dzwony. Z funduszy Rodziny poddano gruntownej renowacji  znajdujące się na dziedzińcu kościoła figury św. Jana Nepomucena, Matki Boskiej z Dzieciątkiem oraz Krzyża.

Wymieńmy na koniec sycowskich proboszczów sprawujących urząd w XVII – XX wieku, których nazwiska zawierają materiały odnalezione w jabłku wieży kościoła katolickiego w Sycowie podczas remontu w 2005 roku, praca J. Franzkowskiego oraz dokumenty parafii.

Georg Modler – 1601-1609.
Wenzel Altwasser – 1609 – 1611.
Johannes Walter – 1611 – 1627.
Augustin Soccolovius – 1627 – 1631.
Martin Brunswitz – 1632-1633.
Johannes Melde – 1636 – 1637.
Jacob von Althoff – 1637 – 1656.
Matthias, Rupertus Krzyzanowski – 1657 – 1661.
Bartholomaeus, Godfried Tichy – 1662 – 1669.
Johannes, Ferdinand Bestling (Besttius) – 1669 – 1680.
Michael, Franz Schael – 1681 – 1706.
Carl, Jacob von Rhetz – 1706-1738.
Johannes Gavron – 1738 – 1739.
Franz, Anton Jalovi – 1739 – 1750.
Franz, Mathaeus Schlotz – 1751 – 1786.
Johann, Ignatz Libor – 1786 – 1804.
Joseph Tschauner – 1804 – 1812.
Andreas Juraschek 1813 – 1844.
Ignatz Kupietz – 1845 – 1876.
Paul Dilla – 1886 – 1899.
Beda Ernst Edgar Hahn – proboszcz 1899 – 1929, zmarł w 1933 roku.
Johannes Breitkopf – 1929-1932.
Franz Schöltzel – 1932-1942.
Czichon administrator parafii 1942-1943.
Kurt Nowak 1943 – 1945.
Stanisław Kamiński 1945 – 1951.
Edmund Jagła 1951 – 1957.
Kazimierz Świdkiewicz 1957 – 1974.
Jan Gorczyca 1974 – 1996.

LITERATURA:

Opracowanie powyższe sporządzono na podstawie niepublikowanej jeszcze pracy  Syców i powiat sycowski w XVIII – XX wieku, autorstwa Stanisława Chowańskiego.

Ks. Bartos Andrzej – Rzymsko-Katolicka parafia pod wezwaniem Św. Apostołów Piotra i Pawła w Sycowie w latach 1945-1985. Sycowiana w MR w Sycowie.

2. Chowański Stanisław – Sprawa dzieci polskich ochrzczonych w katolickim kościele pod wezwaniem św. Piotra i Pawła w Sycowie w latach 1941-1945. W: Zeszyty Historyczne 1/1995.

Eisert Karl Heinz – Daheim. Gross Wartenberg  Stadt und Kreis. Bühlertann 1985.
J.Franzkowski – Geschichte der freien Standesherrschaft der Stadt und des landratlichen Kreises Gross Wartenberg.  Syców 1912.
Ks. E. Nawrot – Kobyla Góra. Dzieje parafii w latach 1821-1945. Poznań 1990.
Kronika parafii katolickiej w Sycowie (prowadzona od 1915 roku w j. niemieckim i polskim).
Św. Marek. Sycowska Częstochowa  – opr. K. Zielnica, Syców 2003.
Bp. Urban Wincenty – Materiały do dziejów polskości na Śląsku w wizytacjach diecezji wrocławskiej (do pocz. XVIII w.) w: Sobótka 2/1959.

– Polskie księgi zapowiedzi małżeńskich parafii Syców. W: Nasza Przeszłość. Kraków 1960. w: ZH 10/1998.